Słońce za chmurami

Bycie nikim na tym świecie jest czymś dla mnie korzystnym. Zakładanie maski mnie męczy. Przez cały ten okres nie mogłam poradzić sobie z moimi myślami, które pojawiają się znikąd i nie chcą odpuścić. Czasami mam wrażenie, że cierpię za coś lub za kogoś. Boli mnie fakt, że nie ma na świecie osoby, która znałaby mnie na tyle, żeby mogła mnie ogarnąć. 

Nie oznacza to jednak, że nie mam znajomych. Nie mam co prawda FB ani żadnego innego konta społecznościowego, ale mam realnych znajomych. Podobno nawet przyjaciółkę, która drażni mnie swoim pogodnym nastrojem i cieszy się z faktu, że dzisiaj świeci słońce. Ja też potrafię, ale niestety na chwilę, bo za chwilę pojawiają się chmury i przypominają mi jakim jestem człowiekiem i jak wygląda moje życie. 

Nie potrafię kontrolować swoich stanów emocjonalnych. To mnie przerasta. Nie mogę liczyć na tatę. Rodzicie nie nauczyli mnie rozmawiać, nie pytali się o moje uczucia. W trudnych chwilach muszę walczyć sama ze sobą, w swoim pokoju. Ukrywam łzy, które cisną się na moje policzki i dają ukojenie. Wszyscy dookoła mnie oceniają moje zachowanie. Tylko dlaczego oceniali mnie nawet, kiedy umarła moja mama? Pomimo tego wszystkiego dawała mi miłość. Czułam to na swój własny sposób, a teraz jej nie ma. Nagle. Nie do opisania jest uczucie, kiedy znajdujecie swoją ukochaną mamę w fotelu i wiecie, że to nie jest sen. Dla mnie świat się zatrzymał. 

Przez chwilę nie myślałam o sobie. 

Komentarze

Popularne posty